Prowadzenie firmy
Sep 19, 2020

Od 0 do 1600zł pasywnego przychodu miesięcznie

Wielu moich znajomych mówi mi, że chcieliby zacząć pracować "dla siebie" zamiast być zatrudnionym na etat. Niestety, mało komu udaje się stworzyć firmę zapewniającą stabilny przychód na poziomie porównywalnym z zarobkami w branży IT. Ja należę do tych bardziej upartych, bo już od około 10 lat, po godzinach i na różne sposoby próbowałem zapewnić sobie pasywne źródło dochodu.

Wygląda na to, że po wielu nieudanych próbach jestem w końcu na dobrym tropie - produkt Roombelt, który rozwijam od około dwóch i pół roku z miesiąca na miesiąc przynosi coraz większy przychód. W chwili pisania tego tekstu jest to około 1600 zł miesięcznie. Dochód po odliczeniu kosztów, składek ZUS i podatków to około 900zł miesięcznie. W tym wpisie podzielę się dotychczasową historią rozwoju tego produktu a w kolejnych postach rozwinę tematy, które spotkają się z Waszym największym zainteresowaniem

Pomysł na produkt

W tej kwestii latami popełniałem najgorszy z możliwych błędów - próbowałem "wymyślić" pomysł na produkt. Niestety, jest to też chyba błąd najbardziej powszechny wśród osób aspirujących do bycia niezależnymi twórcami. Jeśli jesteś w trakcie dewelopmentu, lub nosisz się z zamiarem stworzenia produktu, który wymyśliłeś bez rozmowy z klientami i bez jakiejkolwiek innej formy walidacji to po prostu tracisz czas.

Innym doskonałym sposobem na stratę czasu jest praca nad rewolucyjnymi/super innowacyjnymi produktami, które (w marzeniach twórcy) odmienią sposób działania całej dużej branży. Sam miałem sporo pomysłów tego typu, niektóre nawet zrealizowałem i żaden z nich nawet nie otarł się o sukces. Niestety, im bardziej rewolucyjny produkt tym bardziej trzeba się namęczyć, żeby wytłumaczyć potencjalnemu klientowi o co w tym produkcie chodzi i tym trudniejsza jest zmiana istniejących przyzwyczajeń użytkownika końcowego. Ponadto, tym większa jest szansa, że pomysł jest po prostu nietrafiony i wynika z naszej słabej znajomości realiów branży, której potrzeby próbujemy zaadresować.

Skąd w takim razie zaczerpnąć inspiracji? Ja podążyłem następującym tokiem rozumowania: skoro przez dobrych kilka lat nie wychodziło mi wymyślanie produktów, może powinienem odłożyć na bok pomysł "zmieniania świata" swoimi rewolucyjnymi pomysłami. Zamiast tego zacznę od stworzenia produktu na który mam pewność, że znajdę klientów, bo na rynku istnieją już podobne rozwiązania.

Mój wybór padł na system pokazujący dostępność sal konferencyjnych, bo wiedziałem, że dość prosto będzie coś takiego stworzyć. Istniejące systemy tego typu są generalnie dość drogie. Wychodząc z propozycją tańszego systemu widziałem dla siebie szansę w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw. Co istotne, do zaspokojenia moich potrzeb finansowych tak na prawdę wystarczy ułamek promila rynku, więc nie przejmowałem się faktem istnienia konkurencji. Właściwie traktowałem istnienie konkurencji jako walidację tego pomysłu.

Pierwsza wersja

Kilka moich poprzednich projektów nie udało mi się dokończyć z powodu słabo zdefiniowanego lub rozdmuchanego zakresu. Przy tworzeniu pierwszej wersji Roombelta postawiłem sobie jasny cel - system ma wyświetlać na ekranie nazwę obecnego i kolejnego spotkania dla danego pokoju konferencyjnego, umożliwiać przedłużenie i zakończenie trwającego spotkania oraz szybką rezerwację sali, jeśli jest wolna. Ponadto ma integrować się z Google Calendar. Pracując wieczorami w ciągu trzech miesięcy osiągnąłem zakładane cele i byłem gotowy na wypuszczenie pierwszej wersji na świat.

Szczegóły techniczne takie, jak architektura aplikacji, użyte technologie, czy usługi, z których korzystam to bardzo szeroki temat. Nie będę rozpisywał się o tym teraz, natomiast z pewnością w przyszłości powstanie na tym blogu kilka wpisów ściśle technicznych, które powinny zaspokoić Waszą ciekawość w tym zakresie.

Release

Przed Roombeltem dokończyłem i wypuściłem dwa produkty (z kilkudziesięciu, które zacząłem). Żadnego z nich nie udało mi się wypromować, więc i tym razem nie nastawiałem się na zbyt wiele. Tak naprawdę wtedy nie myślałem w ogóle o osiągnięciu przychodu a jedynie o zdobyciu jakichkolwiek użytkowników.

W związku z powyższym zdecydowałem się na wypuszczeniu wyłącznie wersji darmowej oraz upublicznieniu kodu źródłowego na licencji open source (ISC, która  pozwala zrobić z kodem źródłowym wszystko). Co prawda później wycofałem się z dystrybucji kodu źródłowego, ale nawet teraz można znaleźć forki piewszych wersji Roombelta na GitHubie.

Kiedy wszystko było gotowe, zrobiłem kilka zrzutów ekranu i dodałem stronę produktu na serwis ProductHunt. Jak to zwykle bywa produkt zupełnie nie chwycił i kilka godzin później po prostu poszedłem spać. Najwidoczniej któremuś z moderatorów na ProductHunt Roombelt wpadł w oko, bo następnego dnia znalazł się on na stronie głównej z całkiem sporą ilością głosów (był w pierwszej piątce przez cały dzień). To spowodowało nie tylko wzrost mojej motywacji, ale też napływ pierwszych użytkowników (około 300 osób zarejestrowało się w przeciągu kilku dni).

W tym przypadku z pewnością dopisało mi szczęście, ale mogło mi dopisać, bo stworzyłem wartościowy produkt, którym pochwaliłem się przed światem. O ile nie można liczyć na szczęście w żadnym konkretnym przypadku, to już można liczyć na to, że próbując odpowiednią ilość razy szczęście w końcu Ci dopisze. A przecież wystarczy, żeby dopisało tylko raz.

Pierwsi użytkownicy

ProductHunt to społeczność entuzjastów nowych produktów. Niekoniecznie są oni zainteresowani wdrażaniem tych produktów w swoich firmach, więc spodziewałem się bardzo niskiej konwersji. Nie spodziewałem się jednak, że z kilkuset osób, które się zarejestrują po miesiącu aktywnych użytkowników będzie okrągłe zero.

Później rejestrowało się znacznie mniej osób (kilka w ciągu miesiąca) ale wciąż żadna z nich nie decydowała się na pozostaniu przy produkcie. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez kilka miesięcy, aż w końcu jeden z ewaluatorów napisał do mnie maila, w którym opisał problemy mocno utrudniające użycie produktu. Po poprawieniu tych problemów nie tylko ten klient był zadowolony, ale też kolejni ewaluatorzy zaczęli konwertować do użytkowników. To był tak naprawdę pierwszy moment, kiedy uwierzyłem, że ten produkt może zarabiać prawdziwe pieniądze. W związku z tym rozpocząłem pracę nad wersją płatną.

Płatna wersja i pierwszy przychód

Kiedy już zdecydowałem się na wprowadzenie płatnej wersji zależało mi na tym, żeby koszty stałe (np. usługa księgowości, czy ZUS) nie przewyższyły skromnych zysków. Zdecydowałem się formę tzw. działalności nierejestrowanej. Jest to forma działalności, która nie wymaga zgłoszenia w CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej), ani opłacania żadnych dodatkowych składek. Dostępna jest dla osób, które w ciągu ostatnich 5 lat nie prowadziły działalności gospodarczej oraz osiągają przychody z tytułu działalności niższe niż połowa minimalnej krajowej. Jedynymi obowiązkami jest prowadzenie księgi przychodów i rozchodów, wykazanie osiągniętego dochodu w rocznym rozliczeniu podatkowym (druk PIT-36) oraz oczywiście zapłacenie podatku od tego dochodu. Dzięki temu mogłem wystartować z własnym biznesem bez ponoszenia żadnych kosztów i ryzyka.

Mając już jasność pod względem prawnym zostały do rozwiązania kwestie techniczne - czyli w jaki sposób sprawić, żeby pieniądze trafiły z kont użytkowników na moje. Po zbadaniu różnych rozwiązań zdecydowałem się na skorzystanie z usług firmy Paddle (paddle.com). Firma ta nie tylko zajmuje się obsługą płatności, ale w moim imieniu rozlicza podatki (a te potrafią być naprawdę zakręcone w zależności od kraju kupującego), rozpatruje reklamacje, czy analizuje kontrahentów pod kątem nadużyć finansowych. Po prawie dwóch latach korzystania z tej platformy szczerze polecam.

Założenie firmy

W lutym przekroczyłem ustawowy limit przychodów dozwolonych w ramach działalności nierejestrowanej (połowa płacy minimalnej) i musiałem w ciągu 7 dni od momentu przekroczenia tego limitu zarejestrować działalność w CEIDG. Postanowiłem ograniczyć do minimum ilość formalności, którymi muszę się zajmować, więc zdecydowałem się na skorzystanie z usług księgowości elektronicznej infakt.pl. Po zarejestrowaniu się na stronie zadzwoniła do mnie księgowa, która najpierw pomogła w założeniu firmy, a teraz za 200zł miesięcznie prowadzi dla mnie księgowość - ja wrzucam w aplikacji internetowej inFakt faktury kosztowe oraz wystawiam fakturę dla Paddle, a księgowa wypełnia odpowiednie druki i wylicza wysokości podatków.

Prowadzenie działalności gospodarczej wiążę się z wieloma przywilejami i obowiązkami. Dla osoby, która wcześniej przez 10 lat pracowała na etacie jest to bardzo ciekawe doświadczenie i z chęcią podzielę się z Wami szczegółami w kolejnych wpisach.

COVID-19

Muszę przyznać, że system wyświetlający status sal konferencyjnych nie jest najlepszym biznesem w czasach pandemii. Na szczęście ogromna większość klientów pozostała przy moim rozwiązaniu, natomiast praktycznie brak jest nowych ewaluacji produktu. W końcu jednak firmy wrócą do biur i być może zaczną szukać prostszych i tańszych alternatyw do używanych obecnie rozwiązań. Jeśli chodzi o małe i średnie firmy, moim zdaniem nie ma na rynku lepszego systemu niż Roombelt i to każe mi optymistycznie patrzeć w przyszłość.

Co dalej

Cieszy mnie, że zbudowałem biznes, który przynosi pasywny przychód. Co prawda 1600zł miesięcznie nie jest kwotą, która pozwala spocząć na laurach, ale jest to całkiem niezły punkt wyjścia. Mój plan na przyszłość opiera się nie tyle na dodawaniu kolejnych funkcjonalności, co na promowaniu produktu i poszerzaniu bazy klientów. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że dla segmentu małych i średnich przedsiębiorstw (do około 20 sal konferencyjnych) Roombelt to produkt kompletny - posiada on wszystkie funkcjonalności, których takie firmy potrzebują.

Mam nadzieję, że mój wpis stanie się dla Was inspiracją do działania i tworzenia własnych produktów. Jeśli jesteście ciekawi jak ta historia potoczy się dalej oraz chcecie poznać więcej szczegółów prowadzenia biznesu tego typu zachęcam do subskrypcji mojego newslettera poniżej.

Continue reading

Zapisz się na newsletter

Dalsze losy Roombelta wprost na Twoją skrzynkę pocztową.

Jeśli ciekawi Cię, jak dalej potoczy się historia mojego produktu zapisz się na newsletter.
Bez spamu!